"Po sesji" za sesji to maksymalnie idealizowany okres, w którym skupiają się wszystkie zajebiste plany. Których sama świadomość istnienia, ma dać sfrustrowanemu studentowi jakiejś marchewki na tego kija, jakiejś prostolinijnej, behawioralnej motywacji.
Sprawa dosyć podobna jak ze spotykaniem swoich maksymalnie wyidealizowanych bohaterów/idolów/autorytetów. Zawód gwarantowany.
Sesja zdana z dużo większą łatwością niż się spodziewałem, jest to trochę niepokojące ale zostawię to na inny potok zażaleń. Krótkie ferie miażdżone są brutalnie przez pracę, o którą zresztą sam, z wielkimi chęciami zabiegałem. A zajebiste plany, pozostały zajebistymi planami tam gdzie ich miejsce.
na zdjęciach, most trzebnicki, wrocław, polska.


szkoda tych planów.
OdpowiedzUsuń