2/22/2013

greyest grey



Mówią o tym zimowa chandra. Ja o tym mówię zimowe kurestwo. Przepraszam za niewyszukane słownictwo. Lapidarne hasło odciska trafniejszy ładunek emocjonalny niż wszystkie odcienie Grey'a co  pejczem zwykł wymachiwać (zbieżność nazwiska z tytułem posta niezamierzona). Pogoda skrzyknęła się z prawami Murphy'ego żeby na mnie zapolować. Czujnym okiem spostrzegam jednak, iż nie jestem jedynym lisem w tym polowaniu. Dziękuję MPK za ostatnie dni pełne emocji. Ich niepunktualność, a czasem znacznie bardziej zaskakujący pośpiech trzymają mnie w ciągłym napięciu.